O autorze
Ciocia Aga - zawodowo i całkiem prywatnie dla dwójki cudnych dzieciaków. Spotkać można ją w jednym z poznańskich przedszkoli, gdzie pracuje od kilku lat, na basenie lub ścieżce rowerowej. Czyta dużo, bo nie chce być statystycznym Polakiem, nie ma telewizora ani samochodu, za to ma swój blog oraz profil na facebooku

Ja - żandarm, czyli rzecz o zasadach i granicach. Jak je wyznaczać i dlaczego dzieci ich potrzebują

Fot. Pixabay / [url=https://pixabay.com/pl/szcz%C4%99%C5%9Bcie-dzieci-mama-sye-987394/]AnnaBricova[/url] / [url=https://pixabay.com/service/terms/#usage]CC0 Public Domain[/url]
Fot. Pixabay / AnnaBricova / CC0 Public Domain
Dzieci najważniejsze są, dajmy im więc czego chcą- wielu dorosłych w kontaktach z dzieciakami zdaje się kierować właśnie taką zasadą. Bezstresowe wychowanie, spełnianie wszystkich życzeń od ręki, brak reguł i nieustanna słodkość w głosie to według niektórych najlepsza metoda na wychowanie dziecka.

Czasami mam wrażenie, że stawianie dzieciom wymagań i granic uznane będzie przez niektórych za zabijanie ich indywidualności i zgłoszone dla Rzecznika Praw Dziecka jako przykład karygodnego postępowania. Upomnienie i nagana w głosie – przemoc!, brak modnej zabawki- zaniedbanie!, bieganie po dworze bez planu i zorganizowanej zabawy- porzucenie! To, co kiedyś było zupełnie normalne, dzisiaj traktowane jest jako złe, niedobre i najlepiej, gdyby w ogóle o tym nie rozmawiać. Dlaczego współczesny rodzic boi się wymagać i dlaczego współczesne dziecko tak bardzo zasad potrzebuje?



Jestem nauczycielką przedszkola, chociaż czasami czuję się jak żandarm
Zasady, reguły, umowy i ustalenia to moja codzienność, na której opieram się pracując z grupą dzieciaków. Dlaczego? Nie dlatego, że tak bardzo je lubię- szczerze mówiąc czasami sama mam dość i chętnie bym odpuściła, zapomniała i kilka zasad złamała- ale dlatego, że konsekwencja i jasność panujących reguł to podstawy poczucia bezpieczeństwa u dziecka. A mając pod opieką grupę przedszkolną porządek i bezpieczeństwo to rzecz nie do przecenienia.

Wbrew pozorom dzieci lubią mieć jasno wytyczone granice- to wolno, tego nie wolno, tak należy postąpić, a tak w żadnym wypadku się nie powinno. Oczywiście, dzieciaki testują nas na każdym kroku i sprawdzają, czy czasami granice te się nie rozciągają albo strażnik nie zasnął na swojej warcie. Normalna sprawa, można się przyzwyczaić. Ich próby są całkiem naturalne- wszak to żywe istoty, a nie roboty, które można zaprogramować (i całe szczęście!). Czasami bywa całkiem zabawnie, gdy próbują „zagadać” jakąś zasadę i nagiąć ją do swoich potrzeb lub używając pokrętnej logiki tłumaczą swoje postępowanie.

Chęć pójścia swoją drogą i ominięcia szlabanów stojących na przeszkodzie świadczy według mnie o kreatywności i indywidualizmie i jest w porządku, o ile dzieciaki nie chcą tych szlabanów złamać, strażnika związać i zakneblować, a granicę przekroczyć uzbrojeni po zęby i z bojową pieśnią na ustach. Każdy z nas funkcjonuje w określonych granicach, które porządkują stosunki między ludźmi, nasze zachowania i postępowanie. Nie chodzi tutaj o ograniczanie indywidualności czy stłamszenie jednostki, ale o to, by owa indywidualność i wyjątkowość nie naruszała dobra innych ludzi.

Wyznaczanie granic nie jest łatwe
Zbyt wąskie (czyli za dużo zasad i surowe reguły) będą ograniczać dziecko i nie pozwolą na jego swobodny rozwój, wykształcenie poczucia odpowiedzialności i samodyscypliny. A gdy zaczną za bardzo uwierać staną się powodem buntu i czekać je będzie odrzucenie. Zbyt szerokie granice (bez jasnych zasad i wymagań ze strony dorosłych) mogą spowodować, że dzieci całkowicie je zignorują i nie będą się z nimi liczyć, co może doprowadzić do niewłaściwych wyborów, braku odpowiedzialności i samodyscypliny. Zmienne granice i zasady wprowadzają chaos- gdy jednego dnia coś jest dozwolone, a innego już zabronione, to dziecko czuje się zagubione i nie wie jak należy postępować i co tak naprawdę jest słuszne. Ale czy zasady i granice postępowania są w ogóle dzieciakom potrzebne? Oczywiście, że tak, a powodów jest kilka:

1. Jasne reguły i zasady dają dziecku poczucie bezpieczeństwa i są gwarantem stabilności.
Gdy dzieci mają jasność, co im wolno, a czego nie, czują się pewniej i łatwiej jest im poruszać się w świecie. Granice wytyczone przez rodziców/nauczycieli mają dzieciom pomóc, ukierunkować ich zachowanie, ale jednocześnie przy ich ustalaniu należy zachować pewną elastyczność, tak by umożliwić dziecku rozwój i zmiany. Wraz z wiekiem dziecka, jego rozwojem emocjonalnym i coraz większą samodzielnością musi następować aktualizacja pewnych reguł i granic. Trzeba nauczyć też dzieciaki, że są takie zasady, których przestrzegamy zawsze- od tych najprostszych, typu mówienie dzień dobry sąsiadowi, czy przepraszam, gdy zrobimy coś złego, po te związane z moralnością- mówimy prawdę i nie oszukujemy, traktujemy innych z szacunkiem, nie wyrządzamy krzywdy zwierzętom.

2. Granice i zasady pomagają w odróżnianiu dobra od zła
Wyraźne i jasne zasady pokazują dziecku, co jest dobre i akceptowalne, a co niedopuszczalne i złe. Dzieci nie rodzą się z umiejętnością odróżniania dobra od zła, to dorośli swoim postępowaniem i wpajanymi zasadami uczą ich tego i przekazują odpowiednie wartości moralne. Zatem drodzy rodzice, dziadkowie, nauczyciele i inni dorośli- jesteśmy przykładem dla dzieciaków, obrazem świata i wzorem. Widzą wszystko, słyszą wszystko i chłoną niczym gąbka- zarówno te dobre jak i te złe zachowania. Całkiem niezła motywacja do samorozwoju i zmian na lepsze ;)

3. Zasady pomagają w poznawaniu otaczającego świata
Wyobraźcie sobie, że lądujecie na obcej planecie, gdzie każdy zachowuje się tak jak chce- można kłamać, bić, oszukiwać, nie trzeba być wobec siebie uprzejmym, a prowadząc samochód ma się pełną swobodę i luz, bo o przepisach ruchu drogowego nikt tutaj nie słyszał. Lekka dezorientacja i dyskomfort, prawda? Dorośli tłumacząc i wyjaśniając dziecku, co wolno, a czego nie, dlaczego tak się dzieje i jakie będą konsekwencje danego zachowania ułatwiają mu poznanie otaczającego go świata. Ponadto świadomość istnienia pewnych uniwersalnych zasad, które obowiązują wszystkich i wszędzie, daje odwagę i pewność siebie. A jak mamy w sobie pewność i odwagę to poznawanie świata jest o wiele łatwiejsze i przyjemniejsze.

4. Zasady i granice pomagają w relacjach społecznych
Współcześni rodzice (na szczęście nie wszyscy) wymagają od dzieci szybkiego rozwoju umysłowego, nabywania nowych umiejętności w tempie błyskawicy, bycia wyjątkowym i wybitnym, ale często zapominają o tzw. dobrym wychowaniu, bon tonie i kulturze osobistej. Jak to się stało, że wymaganie od dziecka znajomości liczenia do 100 zanim skończy PRZEDSZKOLE czy posługiwania się dwoma językami niemal od urodzenia jest w porządku, a wymaganie używania proszę, dziękuję i przepraszam, czy szacunek wobec dorosłych stało się nieważne i mało istotne? Cóż z tego, że dzieciak będzie znał siedem języków, skoro w żadnym z nich nie wykaże się obyciem i kulturą osobistą? Pewne zasady należy wpajać dziecku od najmłodszych lat, wymagać szacunku i samemu okazywać go dziecku, uczyć kultury w rozmowie z innymi, przy stole, podczas odwiedzin, seansu w kinie czy jazdy tramwajem.

Nie bójmy się wymagać od dziecka odpowiedniego zachowania- to, że wymagamy i stawiamy granice nie znaczy, że chcemy dzieckiem rządzić, czy że go nie kochamy. Nie mówię tutaj o wojskowym drylu, ostrej dyscyplinie czy tresowaniu, ale o mądrym wychowywaniu i ustalaniu zdrowych granic zachowania. Zasady i reguły są dzieciakom potrzebne, ułatwiają poruszanie się w świecie i dają poczucie bezpieczeństwa. Nie mamy być przyjacielem dziecka, dobrym kumplem czy koleżanką - mamy być kimś znacznie więcej! Kimś, kto daje bezpieczeństwo, pewność, miłość i zrozumienie, kto kocha, bawi się, przytula, pomaga pokonać trudności i codziennie uczy otaczającego świata i panujących w nim reguł.

Pamiętajmy jednak o tym, żeby wprowadzane zasady były jasne i czytelne, a konsekwencje ich złamania dobrze znane. Zasady muszą być możliwe do zrealizowania i dostosowane do możliwości dziecka, szanować jego godność i indywidualność i dotyczyć wszystkich, bez wyjątków. No i to, co najtrudniejsze- muszą być przestrzegane zawsze i wszędzie. Nie ma odpoczynku, przymykania oka i spania na służbie. Odpuszczanie (także i sobie!) dla świętego spokoju, bo tak jest łatwiej, szybciej i wygodniej nie wchodzi w grę- przykro mi, ale czasami po prostu trzeba być żandarmem :)
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...